Drodzy Czytelnicy!
Na naszej stronie zamieszczamy teksty różnych autorów, tak „z pierwszej ręki” jak i przedruki, traktujące o najistotniejszych problemach Polski i świata. Kluczem doboru publikowanych treści, nie jest zgodność poglądów Autorów publikacji z poglądami USOPAŁ, lecz decyduje imperatyw ważności tematu. Poglądy prezentowane przez Autorów tekstów, nie zawsze podzielamy. Uznając jednak, że wszelka wymiana poglądów i wiedzy, jest pożyteczna dla życia publicznego - prezentujemy nawet kontrowersyjne opinie, pozostawiając naszym czytelnikom ich osąd - USOPAŁ.
Home Nasze rozmowy z... Skutki Brexitu dla Polski będą jak najmniejsze

Skutki Brexitu dla Polski będą jak najmniejsze

F23

Z prof. Karolem Karskim, byłym sekretarzem stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, europosłem Prawa i Sprawiedliwości, kwestorem Parlamentu Europejskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

            Brytyjczycy rozstają się z Unią, a Donald Tusk w pierwszym komentarzu mówi: „Już za wami tęsknimy”. Czy to nie paradoks, że jeden z głównych winowajców wyjścia Wielkiej Brytanii ze Wspólnoty sili się na wylewanie żalu?

            – Sądzę, że nie należy przywiązywać nadmiernej wagi do słów Donalda Tuska. Przypomnę, że już kilka razy próbował błysnąć, a co z tego wyszło, mogliśmy się przekonać przy okazji wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych, kiedy to na Twitterze, niby cytując swoją żonę, napisał, że „jeden Donald w polityce wystarczy”. Okazało się, że na nic zdały się prorocze wizje Tuska, bo Opatrzność zdecydowała, że prezydentem został Donald Trump, a nie Hillary Clinton. Natomiast jeśli oceniać Donalda Tuska na podstawie dotychczasowych dokonań jako szefa Rady Europejskiej, to jego największą porażką jest właśnie Brexit. 

Przypomnę tylko, że to Donald Tusk był wyznaczony przez Radę Europejską do negocjacji w sprawie pozostania Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej i to właśnie on personalnie i formalnie odpowiada za to, że Zjednoczone Królestwo dziś rozpoczyna procedurę wyjścia ze Wspólnoty. I jeśli brać na serio odpowiedzialność polityczną, to Donald Tusk powinien ponieść konsekwencje. Tyle tylko, że Tusk nie przywykł do ponoszenia odpowiedzialności, bo – przynajmniej do tej pory – cokolwiek by nie zrobił, to udawało mu się od niej wywinąć. Nie zmienia to jednak faktu, że Brexit obciąża sumienie przede wszystkim Donalda Tuska. Oczywiście nie sposób też pominąć innych aktorów tego żenującego spektaklu jak Jean-Claude Juncker czy Martin Schulz, ale oficjalnie za negocjowanie warunków pozostania Wielkiej Brytanii w Unii odpowiadał Tusk. Nic dziwnego, że w Brukseli prześmiewczo mówi się, że Tuskowi jako strażnikowi jedności państw – członków UE tak na dobrą sprawę to nic nie wyszło, no może poza Wielką Brytanią.       

            Według Tuska, Brexit sprawił, że pozostałe 27 państw członkowskich jest bardziej zjednoczonych niż w przeszłości...

            – Nawet siląc się na grzeczność, trudno znaleźć jakąkolwiek mądrość w tego typu stwierdzeniach. Ciekawe, kto mu te bon moty pisze… To ociera się o unijną nowomowę, podobnie zresztą jak wyrażenia typu: „więcej Europy w Europie”, „więcej Unii w Europie” czy „więcej Europy w Unii”. Brzmi to niczym zaklęcie. Wygląda to tak, jakby ktoś dostał porządny łomot, po czym stwierdził, że to go wzmocniło. Oczywiście jest powiedzenie, że „co cię nie zabije, to cię wzmocni”, ale mam poważne wątpliwości, czy o formułowanie takich pseudomądrości chodzi w europejskiej polityce. Poza tym tego typu tezy, w dodatku wypowiadane w czasie przeszłym dokonanym, zwłaszcza na wstępnym etapie Brexitu, są – moim zdaniem – stanowczo przedwczesne. Unia w obliczu Brexitu jest jak człowiek, który właśnie stracił rękę, krew bucha z rany, a on mówi, że reszta jego członków jest teraz bardziej spójna, niż była poprzednio. Może to jakiś wstrząs pourazowy?

            Co będzie – w Pana ocenie – najważniejszą kwestią negocjacji na linii Londyn – Bruksela?

            – Tych spraw jest wiele, np. wynegocjowanie korzystnych umów handlowych, ponadto odpowiednich zasad dotyczących swobodnego przepływu osób. Ważne będą również kwestie związane ze statusem obywateli UE w Wielkiej Brytanii oraz Brytyjczyków w Unii. To są bardzo skomplikowane sprawy i wydaje się, że dwa lata, które są traktatowo wyznaczone na negocjacje, to bardzo krótki okres, zarówno dla Wielkiej Brytanii, jak i dla UE. Brytyjczycy w pojedynkę mogą mieć problem z ustaleniem nowych warunków członkostwa w Światowej Organizacji Handlu (WTO). Pamiętajmy też, że wraz z Brexitem Wielka Brytania nie znika z mapy, ale pozostaje poważnym graczem, potężnym producentem czy rynkiem zbytu. Nie należy zapominać, że Zjednoczone Królestwo to również potężne militarnie mocarstwo, także nuklearne, to jednocześnie stały członek Rady Bezpieczeństwa ONZ. To wszystko sprawia, że Wielka Brytania wprawdzie nie będzie członkiem Unii, ale będzie ważnym państwem, i byłoby błędem nie ułożyć sobie dobrych relacji z tą potęgą polityczną, gospodarczą, militarną.

            Komu może być trudniej po Brexicie: Wielkiej Brytanii bez Unii czy Unii bez Wielkiej Brytanii?

– Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa. Najprościej byłoby powiedzieć, że na Brexicie stracą wszyscy. Tak czy inaczej bezpośrednio po rozwodzie kondycja żadnego z partnerów nie będzie najlepsza. W krótkiej perspektywie z całą pewnością stracą wszyscy, ale na dłuższą metę nie musi stracić Wielka Brytania. Wszystko będzie zależało od przebiegu negocjacji z UE, których zręby, warunki czy modele są znane. W Europie są państwa, które nie są członkami UE, ale są członkami Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG), jak Norwegia, Islandia czy Liechtenstein, które z Unią łączą także różnego rodzaju strategie polityczne i gospodarcze. Ponadto szczególne stosunki łączą Unię ze Szwajcarią. I według obowiązujących modeli relacje UE z tymi europejskimi państwami – korzystne dla obu stron – mają miejsce. Natomiast czy Unia straci, czy zyska? Wydaje się, że Unia jako całość, jako struktura, z pewnością straci, przede wszystkim gospodarczo.  

            Co Brexit może zmienić w życiu Polaków?

 – Miejmy nadzieję, że skutki Brexitu dla Polski będą jak najmniejsze. Polska odnotowuje wzrost gospodarczy, więc na tej płaszczyźnie nic nie powinno się zmienić. Również jeśli zostaną wynegocjowane korzystne warunki handlowe, to nic nie powinno stanąć na przeszkodzie, aby obustronne korzyści gospodarcze były kontynuowane i rozwijane. Wysoce prawdopodobne jest również to, że Polacy w Wielkiej Brytanii będą mogli pozostać, podobnie jak Brytyjczycy mieszkający w Polsce czy w innych państwach Unii. Z punktu widzenia zwykłego człowieka w związku z Brexitem nic się specjalnie nie zmieni. Nawet jeśli chodzi o strefę Schengen, bo – jak wiadomo – Wielka Brytania nie jest w strefie swobodnego przemieszczania się osób. Stąd też, chcąc wjechać do tego kraju ze wszystkich państw członkowskich Unii poza Irlandią, zawsze trzeba było przejść kontrolę paszportową.

            Premier Theresa May poinformowała parlament, że chce rozwiązać kwestię statusu imigrantów unijnych „tak szybko, jak to możliwe”. Czy kwestia ta może być monetą przetargową w negocjacjach rządu brytyjskiego z Brukselą?

– To też jest duże wyzwanie i zadanie dla negocjatorów, aby z Wielką Brytanią skutecznie na ten temat rozmawiać. My, Polacy, jesteśmy przecież żywo zainteresowani tą kwestią. Nie zwracałbym jednak uwagi na tych unijnych klakierów, którzy pokrzykują, że Polska nie powinna samodzielnie rozmawiać na ten temat. W Wielkiej Brytanii nie ma tylu Niemców czy Belgów, co Polaków. Z całą pewnością negocjatorzy brukselscy, jak chociażby znany z wrogości wobec Polski Guy Verhofstadt, chętnie poświęciliby los Polaków w Wielkiej Brytanii, np. w zamian za lepsze warunki handlowe, które dodatkowo wzmocniłyby gospodarkę niemiecką. Natomiast Polska ma całkiem dobre relacje z Wielką Brytanią. Przypomnę tylko, że jesteśmy członkami jednej rodziny politycznej, nie tylko tej europejskiej, ale także zrzeszającej ugrupowania polityczne z całego świata. Dlatego korzystajmy z dobrych kontaktów z Brytyjczykami. A to, że ktoś się obawia, że jeśli Polska załatwi dla swoich obywateli możliwość pobytu na Wyspach na dotychczasowych warunkach, to Brytyjczycy nie ustąpią w innych obszarach, jest nonsensem. Zresztą elity brukselskie przy całym do nich szacunku nie zwracają uwagi na interesy Polski, więc i my powinniśmy zachowywać pewien dystans i zasadę ograniczonego zaufania wobec tych, których nie stać na wzajemność.

            Dziękuję za rozmowę.

 

Spanish


Wersja hiszpańska

Nasze teksty

Prev Next

Potomkowie Domeyki w Wieliczce

F52 W 1885 roku Ignacy Domeyko w czasie swojej podróży po Europie i Polsce, zwiedził wielicką kopalnię soli. W tym roku śladami tej podróży wyruszyli jego krewni, którzy Wieliczkę zwiedzali 11...

Administrator - avatar Administrator 18 Sie 2017 Hits:48 Publicystyka

Read more

Prezydent nie podpisze nominacji general…

F51 Prezydent Andrzej Duda zdecydował, że tegoroczny 15 sierpnia odbędzie się bez uroczystość wręczenia nominacji generalskich i admiralskich. W Komunikacie Biura Bezpieczeństwa Narodowego czytamy m.in.: "W ocenie prezydenta trwające prace i brak uzgodnień...

Administrator - avatar Administrator 10 Sie 2017 Hits:58 Publicystyka

Read more

Podsumowanie dwóch lat prezydentury Andr…

F50 Jego wiek i swego rodzaju entuzjazm na początku kadencji sprawiły, że dotychczasowa prezydentura Andrzeja Dudy była bardzo aktywna. To był dobrze wykorzystany czas – powiedział na antenie TV Trwam w...

Administrator - avatar Administrator 10 Sie 2017 Hits:46 Publicystyka

Read more